27 lutego 2007
Przyszła kryska na matyska...
Długo, długo nic, a potem wszyscy naraz ;) Tak więc przez (kolejność alfabetyczna) Ajota, Anetkę, Liliannę, Michała (Peresa) oraz Piotra dopadnięta nie mam jak się bronić ;)- Prawo jazdy robiłam jakieś 3 lata. Zaczęłam w wakacje między trzecią a czwartą klasą LO. Potem mój instruktor ulubiony miał wypadek, więc przerwaliśmy jazdy. Potem się przygotowywałam do matury. Potem i tak miałam już rok przerwy, brak motywacji żeby znów zacząć, a tu studia się zaczęły... Jak byłam po 2gim roku okazało się, że zmieniają przepisy i z tym moim zaczętym 3 lata wcześniej :> kursem jeszcze się łapię na stare zasady, ale już niedługo. No to się spięłam, wyjeździłam to co zostało z kursu, wzięłam ze 3 dodatkowe jazdy, poszłam na egzamin i zdałam przy pierwszym podejściu.
- Ze wszystkich książek Pratchetta najbardziej kocham "3 wiedźmy" i wbrew przypuszczeniom niektórych, najbardziej utożsamiam się z Babcią Weatherwax. To stąd też wzięło się moje wiedźmowe alter-ego.
-
Kiedy byłam mała i średnio-mała (czytaj: czasy podstawówki) byłam chorobliwie nieśmiała. Mówiąc chorobliwie naprawdę mam na myśli CHOROBLIWIE. Nie byłam w stanie nawet podejść do kierowcy w autobusie podmiejskim i spytać go, o której odjeżdża. Chyba jedyne miejsce w którym można było usłyszeć jak mówię była klasa, w szczególności lekcja matematyki. Na początku liceum nikomu nie przyszło do głowy, że mogłabym być przewodniczącą. Na początku studiów nikomu nie przyszło do głowy, że mogłabym nie być starostą. Po drodze wypracowałam w sobie trochę zmian, głównie na zasadzie "nieważne kim jesteś naprawdę, ważne czy umiesz odpowiednio zagrać kogoś innego". Umiałam. Do teraz umiem zagrać co mi się podoba. A po paru latach pewność siebie, przebojowość, otwartość i łatwość nawiązywania kontaktów nie była już tylko pozą, stała się częścią mnie.
- Mój pierwszy kontakt z komputerem odbył się jeszcze w czasach, kiedy wszystko tonie w mrokach niepamięci. Mogłam mieć 2, może 3 latka. Tata, jako informatyk, od kiedy pamiętam przynosił wieczorem do domu komputer (tzn. stację roboczą), a ja do tego czasu cały dzień niecierpliwie wierciłam się przed odłączonym monitorem i klawiaturą. Monitory były wtedy jeszcze dwukolorowe, czarno-zielone. Dopiero potem dorobiliśmy się własnej "skrzynki". Namiętnie grałam w JBirda, który ma dokładnie tyle lat co ja. Jako edytora tekstów używałam nie Taga (podówczas bardzo popularnego) tylko hexowego edytora w XtreeGold. Zresztą Xtree przedkładałam ponad NortonCommandera. Nigdy też nie dotknęłam Atari ani Amigi, a na Commodore64 od czasu do czasu wpadałam do koleżanki z podstawówki. O tym, że pójdę na informatykę wiedziałam więc jeszcze w podstawówce. Pod takim kątem wybierałam liceum. W trakcie nauki miałam chwilę kryzysu, czy aby na pewno się nadaję (koledzy z klasy już wtedy wymiatali w konkursach algorytmicznych, a ja jakoś nigdy nie miałam do tego dość motywacji) i był moment, że myślałam że jednak ekonomiczna. Ostatecznie całe szczęście wróciłam do tego, co mnie naprawdę ciągnie.
- W sieci pojawiłam się w 1998 roku i chyba nie policzę ile przez ten czas przewinęło się moich ksywek. Zmieniają się razem z moim charakterem (czy to znaczy że od 3 lat jestem taka sama... hmm... najwyższa pora na zmianę!). Ale nie o tym... ;] Od samego początku koszmarnie, ale to POTWORNIE irytują mnie wszelkie błędy ortograficzne. Interpunkcję jestem w stanie podarować, sama czasem traktuję ją dość... swobodnie ;], ale widok mniej lub bardziej powszechnych byków autentycznie boli. To nie jest tak, że po pewnym czasie przestaje się widzieć. Ja widzę. Przy pewnym natężeniu po prostu przestaję czytać, niezależnie jak ciekawe mogłoby być to, co ktoś ma do powiedzenia. Własną praktycznie bezbłędną ortografię przypisuję tonie książek czytanych w czasach dzieciństwa (nauczyłam się czytać jak miałam 4 czy 5 lat - nikt nie wie dokładnie, bo w pewnym momencie mama się zorientowała, że płynnie czytam na głos). Sądzę, że tak wczesnemu początkowi zawdzięczam też, że powieść 300-400 stron czytam w całości w trakcie kilku wykładów na uczelni.
A jako swoje ofiary typuję: hoppke, jack, draakhan, mmazur oraz sumek.
Dentharg powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:24:19
Aleossochozi?
Kasia powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:26:04
z prawem jazdy mnie zakasowałaś;) ja jakieś... zaraz… 2,5…? z ponad roczną przerwą pośrodku;) ostateczny egzamin po 8-miesięcznej przerwie od poprzednich jazd (ale po 10h dokupionych…:P)
Cachotterie powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:26:21
Wredny łańcuszek rozprzestrzenił się po całym joggerze ;) W skrócie chodzi o to, że najpierw podajesz 5 jakichś tajemnych, a co najmniej niespecjalnie szeroko znanych faktów o sobie, a potem typujesz 5 kolejnych ofiar ;)
Możesz iść po nitce do kłębka (zwykle wszyscy podają kto ich ustrzelił). Może uda się dojść kto to wymyślił, chociaż wątpię ;)))
Kasia powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:26:58
a kto wymyślił – podał Smok;)
Dentharg powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:27:17
A skąd mam wiedzieć, że mnie ktoś typował?
anetka powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:27:21
Trafiona-zatopiona ;) Twój czwarty punkt i mój drugi mają wiele wspólnego – jaka determinacja!
Kasia powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:28:04
kurcze… i ja chyba też najbardziej z Babcia bym się porównała;)
[że książka ulubiona – to oczywiste;)]
Cachotterie powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:28:09
Smok czy smoku? ;)
Dentharg: w dobrym tonie jest zostawić info w komentarzach, ale ja dowiedziałam się czytając śledzące/śledzone joggery. :)
Dentharg powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:28:51
Acha. :) I pewnie jeszcze trzeba śledzić główną ;)
anetka powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:29:03
Dentharg: jak wytypujesz spośród kogoś kto Cię śledzi, to tak jakbyś go poinformował.
Cachotterie powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:29:12
Hehe, nie wiem, ja właśnie wysyłam komenty ;)
Kasia powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:29:26
ten pan ;)
Dentharg powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:30:15
Śledzi mnie mało osób, zatem chyba nie będę grał ;) Poza tym ja jestem mało popularny, więc raczej szkoda zachodu. Mój LansRank jest 0 :)
anetka powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:31:13
Dentharg: lans rank nie jest ważny – ważna jest zabawa ;)
Cachotterie powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:33:15
Spoko spoko, zaraz na Ciebie kogoś naślemy, kto jeszcze swojego wpisu nie opublikował a ma jakieś wolną ofiarę ;)
Dentharg powiedział(a),
27 lutego 2007 o 22:38:46
Łańcuszkowe potwory :D
Dentharg powiedział(a),
28 lutego 2007 o 08:22:05
Dobra, to co mam wpisać w łańcuszku? Jakieś 5 punktów trzeba zrobić, ale o czym?
Cachotterie powiedział(a),
28 lutego 2007 o 09:57:44
Dentharg: To ma być 5 faktów o Tobie, niespecjalnie znanych, może być 5 historyjek, 5 cech, 5… cokolwiek ;) Coś, czego raczej nie wiedzą ludzie którzy np. regularnie czytają Twojego joggera.
siwa powiedział(a),
28 lutego 2007 o 18:50:00
Kaszo, a Morta nie?
Ja Morta zaraz po 3 wiedźmach :)
Cachotterie powiedział(a),
28 lutego 2007 o 18:50:43
Morta też bardzo lubię, ale wiedźmy absolutnie naj-naj :)
ajot powiedział(a),
28 lutego 2007 o 18:51:12
IMHO „Mort” ma fatalne zakończenie – rozczarowało mnie.
Baby powiedział(a),
01 marca 2007 o 16:36:22
Heheheh czasy Atari i Commodore też pamiętam. Z ortografią mam tak samo…..jak za dużo błędów, to zwyczajnie przestaje zastanawiać się nad sensem wypowiedzi:)
rattkin powiedział(a),
03 marca 2007 o 14:16:37
ok, no to wpadłaś. jak się zobaczymy następnym razem to poproszę zanucić melodyjkę startową z jbirda. zaręczam, że ja ją bardzo dobrze pamiętam :)
Felinity powiedział(a),
15 marca 2007 o 09:51:55
Sądzę, że tak wczesnemu początkowi zawdzięczam też, że powieść 300-400 stron czytam w całości w trakcie kilku wykładów na uczelni.
Coś w tym jest – ja nauczyłam się czytać w wieku około 3,5 lat i też aktualnie łykam książki. Wychodzi na to, że po prostu miałyśmy czas do treningu ;-)